Slideshow

Aby zobaczyć wybrane zdjęcia z pokazów prosimy o chwilę cierpliwości...

Podróżujący rodzice - poznajcie Iwonę i Sebastiana

Na opowieść Iwony Kaliszewskiej o podróżowaniu po Kaukazie czekaliśmy długo. Ale wreszcie - udało się! Dziś będziemy mogli posłuchać jej opowieści o nietypowych wędrówkach po Kaukazie . 




Kaukaz to chyba nie jedyny kierunek Waszych wypraw? Czy podróżowałaś jeszcze zanim zostałaś mamą?
Tak, podróżowaliśmy głównie na wschód. Głównie wyjeżdżaliśmy na tereny było ZSRR  wpierw turystycznie później zawodowo. W 2004 rozpoczęłam na Kaukazie Północnym badania etnograficzne. Odwiedziliśmy też z mężem Chiny, Mongolię, USA. 
Od kiedy podróżujesz z córką - kiedy i gdzie razem wyjechałyście?
Od kiedy Lena skończyła dwa miesiące. Na początku były to jakieś drobne wyjazdy w polskie góry, potem na Litwę. Kiedy miała siedem miesięcy pracowaliśmy i podróżowaliśmy po Kaukazie. Kiedy w Dagestanie, w którym pracowałam zrobiło się mniej bezpiecznie, zaczęłam wyjeżdżać sama. Ale na wyjazdy ze studentami na Ukrainę czy do Albanii jeździła ze mną. Odwiedziła mnie też razem z Sebastianem kiedy przebywałam na stypendium w USA. 
Twoje wyjazdy z córką są dość specyficzne. Wyjeżdżacie na tereny ze skomplikowaną historią. Jak sobie z tym radzisz?
Musiałam nauczyć się w prosty sposób wyjaśniać dlaczego w Abchazji była wojna. Co to są uchodźcy. Dlaczego uciekali. I przede wszystkim – dlaczego jest tam tyle biednych bezdomnych psów. Nie wszystko jest tak łatwo wyjaśnić, ale nikt nie mówił, że tak będzie.

Co córka zmieniła w Waszych podróżach?
Wiele i niewiele. W międzyczasie zmieniła się moja sytuacja zawodowa więc paradoksalnie od czasu gdy Lena przyszła na świat podróżuje więcej niż wcześniej. Choć zwykle trudno nazywać wyjazdy na badania terenowe podrożą...wiec może raczej więcej wyjeżdżam. Ale same podróże, jeśli już znajdziemy na nie czas, w sumie wyglądają podobnie - dużo jesteśmy z ludźmi, za to nie aż tak wiele  zwiedzamy.  
Inne jest to, że podróżując razem oprócz towarzystwa dla siebie poszukujemy też towarzystwa dla Leny. Będąc w Gruzji na przykład wprost pytałam gospodarzy czy oni lub sąsiedzi nie mają dzieci, z którymi mogłaby się pobawić. Lena zawsze chętnie na to przystawała.   

Czy długo się przygotowujecie do rodzinnych wyjazdów? 
Nie, tyle co do zwykłych czyli jeden wieczór przed wyjazdem. Nie bierzemy zbyt wielu rzeczy. Utrudnienie pojawiło się dopiero, kiedy Lena poszła do szkoły. Trzeba było bardziej sprawę przemyśleć, pójść do wychowawczyni, zabrać odpowiednie podręczniki.   

 Jakie kierunki poleciłabyś rodzicom, planującym rodzinne podróże?
Kierunki? To proste - Miejsca gdzie sami zawsze chcieli pojechać.  Jeśli by patrzeć na świat tylko z perspektywy dziecka, szczególnie małego czyli na przykład dwu-trzyletniego, to w sumie po co w ogóle wyjeżdżać?  Niezłe place zabaw i atrakcje są też w Polsce! A na poważnie - są kraje gdzie z dziećmi jest łatwiej bo choćby mamy czyste toalety. Kraje byłego ZSRR do takich nie należą. Nie ma tam też za wielu placów zabaw, w knajpach palą, taksówki nie mają pasów bezpieczeństwa. Wiec ciężko polecać Kaukaz czy Rosję jako miejsca szczególnie nastawione na turystykę z dziećmi. Ale dziecko chyba łatwo zaciekawić wszystkim i wszędzie. Nie trzeba koniecznie drogiego safari w Afryce.  
Co więcej, moim zdaniem starszemu dziecku warto otwierać oczy na pewne relacje władzy w tym świecie.  Na to że nie wszyscy mogą sobie spokojnie żyć w ciepłych domach, że tu i tam toczą się wojny. Wyjaśnić, że bez względu ma to jaki ktoś ma kolor skóry czy co ma w domu każdemu należy się szacunek, z każdym można porozmawiać, napić się herbaty. 
Dlatego może zamiast jechać na safari gdzie głównym zarabiających jest duża firma turystyczna lepiej będzie wspomóc lokalną agroturystkę lub przenocować u znajomych, których równie chętnie przyjmujemy u siebie.Description: https://mail.google.com/mail/u/1/images/cleardot.gif

A na koniec - masz może rady, dla tych, którzy dopiero marzą o podróżach z dzieckiem?  
Rady? Nie słuchać za wielu rad przed wyjazdem, nie czytać forów internetowych o kremikach, pieluchach i chorobach.

Dziękuję za rozmowę. 


Brak komentarzy: