Slideshow

Aby zobaczyć wybrane zdjęcia z pokazów prosimy o chwilę cierpliwości...

Poznajcie podróżującą rodzinę Ciepłowskich


Magdalena Ciepłowska swoje podróżowanie przez duże „P” zaczęła od wypraw z plecakiem na Syberię. Potem przyszła kolej na resztę świata. Po jakimś czasie dołączył do niej mąż, Łukasz Ciepłowski a z czasem dzieci: Wiktor, Marcel i Kornel. O ich wspólnych przygodach możecie przeczytać na blogu GLOBURWISY.PL lub posłuchać na kolejnym spotkaniu Klubu Nomadów 19 stycznia w Cafe 8 Stóp.
Zanim jednak zdradzą nam swoją receptę na rodzinne podróżowanie zgodzili się trochę opowiedzieć o sobie:

Kiedy zaczęliście podróżować z dziećmi?
Pierwszy nasz rodzinny wyjazd miał miejsce 5 miesięcy przed urodzeniem się Wiktora. Pojechaliśmy wtedy do Petersburga i dalej – nad morze Białe. Wiktor pierwszy raz wyjechał z Warszawy mając 4 miesiące, jak tylko zima trochę odpuściła. Dwa miesiące później byliśmy razem w Turcji. Potem był wyjazd trampingowy na Wyspy Kanaryjskie (Teneryfa i La Palma) – już z dwójką dzieci, a następnie: Sycylia i Wyspy Liparyjskie, Tajlandia, Kambodża i Malezja, Rosja (Półwysep Kolski) i Ukraina (Krym), Tajlandia i Laos. Potem, po urodzeniu się trzeciego dziecka pojechaliśmy ponownie do Turcji, a także do Indonezji (Jawa i Bali), Na Węgry i do Czech, do Maroka oraz do Gruzji i Armenii.

Podróżowaliście wcześniej, zanim zostaliście rodzicami. Co zyskuje się a co traci podróżując całą rodziną?
Tak, podróżowaliśmy wcześniej. Z rodziną podróżuje się trochę inaczej, na pewno wolniej, na pewno ostrożniej. Pewne rzeczy się omija, ale widzi się inne, których normalnie by się nie dostrzegło. Ogólnie bilans wychodzi na zero.





Jesteście sporą  rodziną. Czy liczba dzieci wpływa na Wasze podróże?
Nie, nie licząc aspektów finansowych. Wpływa za to różnica wieku między dziećmi. Jeśli jest mała, to i potrzeby są podobne. Im większa różnica, tym bardziej rozbieżne stają się ich potrzeby a zaspokajanie ich wymaga większej ekwilibrystyki. Ale to chyba nie tylko w podróży…

Czy macie jakieś "myki" ułatwiające rodzinne podróżowanie?
Mamy patenty na zabawianie dzieci w podróży – jeśli się nudzą, zawsze mamy jakieś
zabawki zajmujące mało miejsca, a dające dużo frajdy. Część z nich, np. balony sprawdzają się również świetnie jako gadżety, które można rozdawać miejscowym dzieciom. Zawsze zabieramy ze sobą duże ilości batonów zbożowych, żeby w każdej chwili móc zaspokoić głód i uniknąć zbędnego marudzenia.

Zdarzyły się Wam "trudne" momenty w podróżowaniu z dziećmi?
Trudne momenty zawsze mogą się zdarzyć. Dramatycznych sytuacji nigdy nie przeżyliśmy, a rozwiązanie problemów zawsze przychodzi spontanicznie. W Indonezji zdarzyło się na przykład, że po kilkunastu godzinach jazdy znaleźliśmy się na miejscu i okazało się, że nigdzie nie ma wolnego pokoju, że wszystkie hotele są pełne… Rozwiązanie przyszło samo. Grupka kobiet zobaczyła nas siedzących z dziećmi na krawężniku i zastanawiających się co dalej (a myśleliśmy o tym, żeby pojechać na lotnisko i tam przenocować), podeszły, zaczęliśmy rozmawiać i zaproponowały nam nocleg w kąciku domu, który wynajmowały.

Dlaczego podróżujecie z dziećmi?
Bo chcemy podróżować, nie chcemy się z dziećmi rozstawać, a jednocześnie widzimy, że im też wyjazdy sprawiają frajdę. Przy okazji pokazujemy im różnorodność świata.

Jaką rolę w Waszych podróżach odgrywają dzieci?
Ta rola zmienia się wraz z wiekiem dzieci. Początkowo były uczestnikami. Teraz, starsi chłopcy mają już swój udział w planowaniu wyjazdów i decydowaniu, co warto zobaczyć. Jeździmy tam, gdzie chcemy i mamy możliwość pojechać, ale zawsze staramy się znaleźć atrakcje również dla dzieci, żeby i one miały w tym przyjemność.


Czym kierujecie się wybierając cel podróży?
Jest wiele miejsc na świecie, które nas interesują, które chcielibyśmy zobaczyć. Część z nich odpada w przedbiegach, bo nie nadaje się naszym zdaniem na wyjazd z dziećmi z powodu niebezpieczeństw, lub uciążliwości, część w ogóle jest w chwili obecnej niedostępna. Ostateczna decyzja zwykle jest wypadkową tych naszych preferencji, możliwości i… okazji , na przykład promocji lotniczych. W tej chwili jesteśmy na etapie wymyślania kierunku do następnego wyjazdu. Powoli zaczyna się już coś klarować…

Jakie kierunki polecacie rodzicom podróżującym z dziećmi?
Ciepłe. Im cieplej na miejscu, tym mniej rzeczy trzeba mieć ze sobą, a jeśli jest konieczność zapakowania do jednego, czy dwóch bagaży rzeczy dla kilku osób, to zaczyna mieć duże znaczenie.

Czy moglibyście coś poradzić tym rodzicom, którzy obawiają się rodzinnych wypraw, jako "trudnych" albo niebezpiecznych dla dzieci?
Nie ma co radzić. Jeśli ktoś się boi – niech nie jedzie. Po co się stresować? A jeśli się boi, ale mimo tego ma silną potrzebę, żeby pojechać, to… Tu już radzić można. Niech najpierw jedzie w miejsce, które zna, którym był wcześniej i dobrze się czuje, a dopiero jak polubi rodzinne podróżowanie i pewnie się poczuje, niech podbija resztę świata.

O czym opowiecie, co pokażecie dziewiętnastego stycznia?
Opowiemy o najmniej egzotycznej, a jednocześnie jednej z najciekawszych naszych podróży. O godzinach i dniach spędzonych w pociągu, o spaniu w namiocie na wiecznej zmarzlinie, o komarach, letnich zabawach na śniegu, oglądaniu łodzi podwodnych gotowych do rejsu i najbardziej obrzydliwej pamiątce z wakacji, jaką przechowujemy w domu. Zapraszamy!

Brak komentarzy: