Slideshow

Aby zobaczyć wybrane zdjęcia z pokazów prosimy o chwilę cierpliwości...

Prosto z drogi - pocztówka z Maroka

Justynę, Piotra i ich troje fantastycznych dzieci (Franka, Różę i Łucję) mieliście okazję poznać na spotkaniu Klubu Nomadów pod tytułem "Tam gdzie drzewa pożerają miasta...", na którym opowiadali o swojej podróży po Tajlandii i Kambodży. Znając ich, nie mogliśmy się doczekać chwili, kiedy znów spakują swoje plecaki i rusza w szeroki świat. I się nie zawiedliśmy. Po Wspólnych wyprawach m.in.: do Meksyku, Indii, Tajlandii i Kambodży przyszła pora na Maroko. I właśnie stamtąd wysłali nam "pocztówkę", która mamy nadzieje stanie się dla Was inspiracją do kolejnych wyjazdów.




Klub Nomadów: Dlaczego właśnie Maroko?
Justyna Ciborowska: Powody były dość prozaiczne - to najciekawszy kraj z dostępnych w tanich lotach. Szansa na rzut oka na Afrykę za niewielkie pieniądze. Był to również kierunek, który już kiedyś pojawił się w naszych podróżniczych planach, na polce kurzył się nawet przewodnik, wiec postanowiliśmy go wykorzystać.

Klub Nomadów: Czy mieliście jakieś obawy, które na miejscu okazały się na wyrost, lub w druga stronę - na co trzeba uważać, o czym warto pamiętać jadąc w tamte strony?
Justyna Ciborowska: Obawialiśmy się nieco nachalnych sprzedawców, bo tak kojarzyła się nam arabska/muzułmańska obyczajowość, której doświadczyliśmy na przykład w Turcji. Rzeczywistość okazała się niestety jeszcze gorsza, sprzedawcy co prawda są mili i mniej natarczywi niż się obawialiśmy, natomiast niestety na każdym kroku mnóstwo ludzi próbuje nas naciągnąć, oszukać, podając zdecydowanie wyższe ceny biletów autobusowych, źle wydając resztę, licząc bagaże których nie ma, czy potrawy, których nie zamówiliśmy. Trzeba być bardzo czujnym i najlepiej orientować się nieco w normalnych cenach.

Klub Nomadów: Komu polecilibyście ten kierunek?
Justyna Ciborowska: W Maroko każdy znajdzie coś dla siebie - i dorośli i dzieci. Jest i ocean doskonały dla surferów, i góry znacznie wyższe niż w Polsce, w których dzieciom trudy wycieczki uatrakcyjni i pomoże znieść wynajęty mul. Jest i początek Saharyjskich piaszczystych wydm, w sam raz na wycieczkę na grzbiecie wielbłąda. Ciekawa atrakcją są też studia filmowe, w których nadal stoją dekoracje do wielu hollywoodzkich produkcji, a dzieci mogą się naocznie przekonać, że rzeczywistość filmowa powstaje z gipsu i kartonu. Obowiązkowo trzeba przeżyć wizytę w hammamie - tutejszej publicznej łaźni i poddać się pilingowi i masażowi. Niezapomniane doznanie.

Klub Nomadów: Czy Maroko to kierunek, do którego trzeba się jakoś specjalnie przygotować jadąc z dziećmi?
Justyna Ciborowska: Nie, to kraj bardzo turystyczny. Wszystkie niezbędne rzeczy można kupić na miejscu. Warto mieć jedynie szczepienie przeciw żółtaczce, bo tutejsze standardy higieny są zupełnie nieeuropejskie ;)

Więcej na temat wyjazdu rodziny Ciborowskich do Maroka (i innych ich podróży) przeczytacie TU

Brak komentarzy: