Slideshow

Aby zobaczyć wybrane zdjęcia z pokazów prosimy o chwilę cierpliwości...

Podróżujące rodziny: poznajcie Anię i Ksawerego - naszych przewodników po Rumunii


Mówią, że są szczęśliwi, jak tylko zaczynają się kręcić koła w samochodzie. Ale auto to nie jedyny środek transportu podczas ich licznych podróży. We dwoje zwiedzili kawał świata, a od prawie trzech lat podróżują w towarzystwie wszędobylskiej Asi. Na najbliższym spotkaniu Klubu Nomadów opowiedzą o Rumunii, do której wielokrotnie wracali. Poznajcie Anię i Ksawerego.



Klub Nomadów: Co Was tak ciągle po świecie ciąga?
Ania: Ja jestem człowiekiem nomadycznym, Ksawery jakoś to znosi, bo lubi fotografować. Lubię jeździć tam, gdzie może mnie coś zaskoczyć, gdzie jest inaczej. Mówię także o takich małych rzeczach, jak na przykład kiedy stoję przed półką w sklepie i muszę zastanowić się przez chwilę, co kupić, bo wszystko jest inne.

Klub Nomadów: Czyli dokąd najchętniej?
Ania i Ksawery: Gdziekolwiek, choć najchętniej tam, gdzie są góry. Ale w zasadzie wszędzie, gdzie można zobaczyć krajobraz kulturowy. Bardzo lubimy średniowiecze i architekturę drewnianą. Razem byliśmy w Indonezji, Irlandii, Czarnogórze, Chorwacji, Rumunii, Norwegii, w Indiach (głównie w Himalajach), Estonii, Czechach i na Słowacji. Z Asią w ciąży pojechaliśmy wybrzeżem Bałtyku do Bremy, śladami niemieckich emerytów i ceglanego gotyku, kiedy Asia miała 7 miesięcy wybraliśmy się do Słowenii w Alpy Julijskie, z postojami w Budapeszcie i w Bieszczadach, rok później wróciliśmy kolejny raz do Rumunii, żeby przejechać Trasę Transfagaraską przy muzyce Pink Floyd, a te wakacje spędziliśmy w Polsce jadąc od Warmii poKaszuby szlakiem gotyckich zamków. Staramy się unikać miejsc oczywistych turystycznie, ale nie zawsze nam wychodzi.
A Rumunia? Często ostateczny termin urlopu mamy potwierdzony dopiero miesiąc przed. Jeśli nie zdarzy się wtedy jakaś fajna promocja lotnicza i nie mamy czasu planować czegoś specjalnego, jedziemy do Rumunii.

Klub Nomadów: Dlaczego?
Ania i Ksawery: Bo tam jeszcze jest inaczej, jakoś tak bardziej prawdziwie. Rumunia to wciąż żywa kultura pasterska, pszczelarze, którzy wożą swoje ule po łąkach, babcie w tradycyjnych strojach, wiara w przesądy, miejsca, które mogłyby być atrakcją turystyczną, a żyją dla siebie, nie na pokaz. To oswajanie bliskiego nieznanego. A w dodatku jeszcze kilka lat temu było tam mnóstwo miejsc, gdzie prawie wcale nie było turystów. Taka Rumunia się kończy, bo Rumuni zaczynają odkrywać turystykę, a zagraniczni turyści – Rumunię.

Klub Nomadów: Macie doświadczenie w podróżowaniu we dwoje. Zdarzało się Wam wyjeżdżać w większej grupie. Jak pojawienie się Asi zmieniło charakter Waszych wyjazdów?
Ania i Ksawery: Podstawowa różnica to częste zmiany planów. Kiedyś podróżując staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej, zakładając, że już w to miejsce nie wrócimy. Wyjątkiem była Rumunia. Podróżując z Asią nie mamy listy miejsc, które „trzeba koniecznie”. Przygotowujemy się na trzy pierwsze dni, a potem podejmujemy decyzję na bieżąco.
Jeśli jedziemy samochodem, to zabieramy namiot i patrzymy, co się będzie działo. Czasem trafiamy na kemping, czasem znajdujemy nocleg pod dachem. W najbardziej obleganych miejscach staramy się wcześniej coś zaklepać.

Ania: Asia spowodowała, że właściwie nie jeździmy już z niedzieciatymi. Nie mam serca: nie lubię, jak ktoś na mnie czeka. Nie potrafię zafundować godziny wrzucania kamyków do potoku komuś, kto nie robi tego z własnym dzieckiem.
Ksawery: Plus omijanie atrakcji, bo dziecko nam zasnęło, więc jedziemy dalej.


Klub Nomadów: To jakie kierunki polecilibyście dzieciatym, którzy chcą rodzinnie podróżować?
Ania: Wszystko zależy od dziecka. Każde jest inne – są takie, które nie zniosą długiej jazdy samochodem, albo takie, które nie wytrzymają w nosidle dłużej niż pół godziny. Są dzieci, które nie dadzą się wyciągnąć z wody i takie, które wrzeszczą „wejdźmy do tego kościoła”, nawet jak to już piąty i nawet nam się nie chce. Z Asią na przykład nie mogliśmy iść nigdzie wyżej w góry, w nosidle nie usiedziała, a na samodzielne dreptanie była jeszcze za mała.

Klub Nomadów: Czego możemy się spodziewać na spotkaniu Klubu Nomadów 28 września?
Ania i Ksawery: Rumunii jaką my znamy: czyli opowieści o kraju pięknych gór, prawdziwych wsi, urokliwych miasteczek i wyjątkowych zabytków, przy których często nie spotkamy żywej duszy.

Brak komentarzy: