Slideshow

Aby zobaczyć wybrane zdjęcia z pokazów prosimy o chwilę cierpliwości...

Podróżujące rodziny: poznajcie Jolę, Mateusza, Wojtka i Bartka Zwolińskich



Jak długi może być urlop….to pytanie, które zawsze zadają Jola i Mateusz Zwolińscy, kiedy zmieniają pracę. Nic dziwnego, kiedy tylko mogą ruszają w szeroki świat, zabierając ze sobą synów: Wojtka i Bartka. O jednej ze swoich ostatnich podróży opowiedzą na najbliższym spotkaniu Klubu Nomadów 30.11. Ale zanim będziecie mogli poznać ich osobiście zapraszamy do lektury, która przybliży ich styl podróżowania.







Klub Nomadów: Wasza rodzina to kolejny przykład w Klubie Nomadów, który pokazuje, że mając dzieci nie trzeba rezygnować z własnych pasji.
Jola Zwolińska: Ponieważ pracujemy na etatach, każdą wolną chwilę spędzamy z dziećmi. Ale fakt - podróżować też lubimy. Żeby to pogodzić postanowiliśmy zaszczepić w dzieciach ciekawość świata i bakcyla podróżowania i chyba nam się to udało. 

Klub Nomadów: Czy macie jakieś cele swoich podróży? Listę “musimy koniecznie zobaczyć?”
Jola Zwolińska: Mamy oczywiście swoją listę krajów, do których chcemy jechać, ale w praktyce nasze konkretne wybory są podyktowane często porami roku, dostępnością urlopu i promocjami linii lotniczych. Jak już mamy bilety, zastanawiamy się, co chcemy zobaczyć i zrobić, a potem dopasowujemy to do dostępnego czasu. Nie mamy żadnych ulubionych kontynentów czy krajów. Równie chętnie podróżujemy do Stanów, Ameryki Środkowej, Azji, Europy... No może Europę traktujemy trochę po macoszemu, bo tam raczej na dłuższe weekendy.

Klub Nomadów: Dużo wyjeżdżaliście przed narodzinami chłopców. Czy Wasz obecny styl podróżowania bardzo się zmienił, od kiedy zwiedzacie świat w czwórkę?
Jola Zwolińska: Chłopcy podróżują z nami od małego. Każdy wyjechał pierwszy raz na wakacje samolotem jak miał trzy miesiące. Zaczynaliśmy od prostych celów, jak Wyspy Kanaryjskie, a potem kolejno był Izrael z Jordanią, USA, Tajlandia, RPA, Maroko. Staramy się raczej nie ograniczać do jednego kontynentu, czy jednej kultury. Warto oczywiście zaznaczyć, że dziś podróżujemy inaczej niż kiedyś i dostosowujemy tempo do możliwości dzieci. Kiedyś potrafiliśmy przez kilka nocy pod rząd jechać autobusami i dosypiać nad ranem na pustym dworcu autobusowym albo jechać 1600 km stopem siedząc w ciężarówce na jednym siedzeniu przez bezdroża Meksyku.
Zanim wyjedziemy sprawdzamy czy potrzebujemy szczepień, czy potrzebne są gdzieś wcześniejsze rezerwacje, w przypadku RPA były to np. obozy w Parku Krugera, patrzymy na względy bezpieczeństwa, jakie są możliwości przemieszczania się, ceny, kiedy jest szczyt sezonu.

Klub Nomadów: No właśnie, na najbliższym spotkaniu opowiecie o Waszej podróży po Afryce, głównie po RPA. Skąd pomysł na tę wyprawę?
Jola Zwolińska: W Afryce, a dokładniej w Namibii, byliśmy osiem lat wcześniej i bardzo chcieliśmy tam wrócić żeby pokazać dzieciom zwierzęta wielkiej piątki, piękną przyrodę i ciekawych ludzi, pojechać na Przylądek Igielny, gdzie łączą się dwa oceany, zobaczyć Kapsztad, zobaczyć i zrozumieć kraj po latach Apartheid'u. Po tej intensywnej podróży mamy poczucie, że nam się udało.

Klub Nomadów: Trochę trywialne pytanie, ale po co ruszacie się z domu na takie odległości?
Jola Zwolińska: Z ciekawości. Staramy się zrozumieć ludzi i kontekst społeczny. Np. bardzo interesowaliśmy się Izraelem i gdy tam byliśmy mogliśmy na żywo zobaczyć, co składa się na codzienne życie Żydów czy Palestyńczyków, z czego wynikają ich relacje, jak podzielone i urządzone jest społeczeństwo. Oprócz oczywistych kwestii jak odpoczynek od pracy i zobaczenie nowych miejsc to jest dla nas bardzo ważna część podróżowania. Z RPA było podobnie - czytaliśmy wcześniej książki np. Wypalanie traw Jagielskiego i chcieliśmy zobaczyć to na żywo.

Brak komentarzy: